To po kolei
Nie przełamałem się ani nic w tym stylu, w dalszym ciągu jestem zwolennikiem upierdliwie pedantycznego trzymania się dokumentacji (do tego samolotu gromadziłem 15 lat, więc sami rozumiecie...) Oryginalny samolot po prostu jest zmęczony, więc model będzie miał intensywne ślady eksploatacji. Nie zdecydowałem jeszcze (ale już wkrótce to będę musiał zrobić) czy będę robił model 3054 z czasów końca służby w naszym lotnictwie, czy już z czasów gdy stał się eksponatem w Muzeum Orła Białego w Skarżysku-Kamiennej. Różnica jest na zasadzie - brudny albo bardzo brudny.
Warsztat z modelem 1:48 jest możliwy, ale nie wiem kiedy. Dostałem od żony mojego ukochanego Macchi MC-72, ale nawet jeśli wezmę się za niego w jakimś bliższym czasie, to będzie pozbawiony śladów eksploatacyjnych. Będzie błyszczał najbardziej jak się da, bo kto widział ubłocone Ferrari
Udział procentowy Plasticarta w Ile sprowadza się do skorupy kadłuba, reszta to moja własna praca i tak już raczej zostanie.