Uzyskiwanie kabin przy pomocy narzędzi tnących, skrawających i szlifujących (jakoś zasechł ten poxipol i obrabialny jest, owszem, chociaż ciągnie się troszkę):

Trochę opiłowałem te kopyta w nadziei odkwadratowienia wymysłu Academy. Wiele nie dało się zrobić. To znaczy tak, żeby się nie narobić

Szpachla schnie, a ja, po tym jak zainteresowałem się malowaniem powierzchni pod osłoną kabiny, zwróciłem uwagę na wygląd tego fragmentu. Kolejny element, który nie miał być ruszony. Poprawiać, czy nie poprawiać? Zanim głowa rozstrzygnęła ten szekspirowski dylemat, dłonie same chwyciły piłkę i szast-prast oderżnęły prowadnicę osłony. W tej sytuacji głowa zaniechała rozwiązywania dylematu i zaczęła kombinować jak to poskładać.
Użyłem przezroczystego plastiku i trochę słabo widac na zdjęciu. Kątownik prowadnicy to pasek plastiku nacięty i przełamany wzdłuż nacięcia. Potem przełom zalany cyjanoakrylem. Kątowniki wklejone w szczelinę w Podstawie prowadnicy, a potem podparte żeberkami. Podstawa na podstawie (

Te śmieci na kadłubie to odcięte oryginalne prowadnice.
W czasie dzisiejszego tarmoszenia samolotu odleciał fotel pilota. Pewnie nie wsadzę go z powrotem bo piękny nie jest. Jakby nie odpadł to by został. Had it coming.




































