Fajna dyskusja się rozwinęła w sprawie imadła, kolega Strużyn zarysował mi berecik swoją propozycją, Poteza propozycja też jest ciekawa.
W zeszłym tygodniu byłem na odbiorze szlifierki w Niemczech i zobaczyłem tam takie coś.

Zamówiłem i już jedzie do mnie,

ma szerokość szczęk 50 mm. Myślę, że będzie dobre.
Od poprzedniego postu sporo wody w Wiśle popłynęło, w wolnych chwilach pomiędzy delegacjami coś tam dłubałem.
Odstawiłem silnik, aby dokończyć kabinę i kratownicę ta, aby można było przymierzać rzeczony silnik.
Na pierwszy ogień poszło dokończenie tablicy. Bezcenny okazał się Bondix, szkła przyrządów wyglądają moim zdaniem super.



Kompas tak wygląda.


Posklejałem wszystko za przeproszeniem do kupy.



Przyszła pora na łoże silnika.







Motorek na razie tak się prezentuje.

Kadłub z motorkiem tak wygląda.




Tak dłubiąc sobie przy tym modelu pomyślałem sobie, że szkoda, że w magazynie nie mam już żadnego Wingnuta, może kiedyś w nie dalekiej przyszłości coś sobie kupię.
Małżonka jakby czytała w moich myślach, na początku grudnia powiedziała, rodzinka ma stobą pewien kłopot bo nie wiemy co byś chciał na 65-te urodziny, a może zrobimy zrzutkę i byś wybrał jakiś model z Nowej Zelandii,
Szybciutko wszedłem na wiadomą stronę, trzeba kuć żelazo póki gorące,
Dokonałem odpowiedniego wyboru i dokupiłem sobie coś mniejszego, może będzie na okazję następnego wnuczęcia, który gdzieś tam siedzi u Pana Boga za piecem, kto wie trzeba myśleć pozytywnie.
Parę dni temu przyszło takie COŚ

Roland jest na urodziny.
A DH-2 zobaczymy myślę pozytywnie bo dawców wnuków w rodzinie jest sporo.
Adam.