"Gee Bee Z" | Williams Bros | 1/32
Ponieważ „Meteor” już skończony pora na innego modela.
Tym razem wybór mój padł na dwa modele jeden to projekt długoterminowy całkowicie od podstaw, PZL P11 III w wersji wyścigowej. Natomiast drugi projekt taki bardziej na luzie, można rzec z podełka
Gee Bee Z Super Sportster. Model wyprodukowany dość dawno temu przez firmę Williams Bros inc.

Gee Bee Z był to pozornie cukierkowy i niewinny samolocik a w istocie pociągający a zarazem koszmarny sen pilota. Wygląd niewinnej, nieco niezgrabnej, kolorowej pszczółki może trochę mylić . Bo ta lakierowana powłoka skrywała prawdziwego demonicznego potworka, zbudowanego przez braci Granvill, tylko po to aby rzucić wyzwanie prędkości.

W samolocie tym w roku 1931 pilot Lowell Bayels wygrał wyścig o puchar Thopsona uzyskując średnią prędkość zbliżoną do 380km/h. W swoich czasach Gee Bee Z „Super Sportster uchodził za kwintesencje ogromnego ryzyka, latanie nim było sztuką tylko dla wyjątkowo odważnych ludzi. Do nich należał Bayels który zginął za sterami podrasowanego GeeBee w 1933 roku. Katastrofa nastąpiła na skutek urwania skrzydła przeciążonej maszyny w locie z prędkością ok 430 km/h.
[youtube]http://www.youtube.com/watch?v=1KTyYVnSyq4[/youtube]

Zestaw jest całkiem przyzwoitej jakości nawet dzisiaj, a w czasach swojej świetności to musiała być przysłowiowa Tamka


W moim egzemplarzu kalki są słabej jakości, kolory przesunięte a na dodatek przeźroczysty film ma odcień różowy

Na razie wszystko powycinałem z ramek, zbędne lub nijakie detale wyrzuciłem. Wyciąłem w kadłubie otwór w miejscu kabiny pilota, planuję pozostawić ją otwartą. Z kawałków plastiku wykonałem zaślepki otworów w kadłubie w okolicach skrzydeł. Skleiłem osłonę silnika, którą to znacząco odchudziłem
.




Teraz zamierzam odchudzić krawędzie spływu skrzydeł i stateczników oraz poprawić na nich fakturę płótna, ale to temat na następną wolną chwile.
Tym razem wybór mój padł na dwa modele jeden to projekt długoterminowy całkowicie od podstaw, PZL P11 III w wersji wyścigowej. Natomiast drugi projekt taki bardziej na luzie, można rzec z podełka

Gee Bee Z był to pozornie cukierkowy i niewinny samolocik a w istocie pociągający a zarazem koszmarny sen pilota. Wygląd niewinnej, nieco niezgrabnej, kolorowej pszczółki może trochę mylić . Bo ta lakierowana powłoka skrywała prawdziwego demonicznego potworka, zbudowanego przez braci Granvill, tylko po to aby rzucić wyzwanie prędkości.

W samolocie tym w roku 1931 pilot Lowell Bayels wygrał wyścig o puchar Thopsona uzyskując średnią prędkość zbliżoną do 380km/h. W swoich czasach Gee Bee Z „Super Sportster uchodził za kwintesencje ogromnego ryzyka, latanie nim było sztuką tylko dla wyjątkowo odważnych ludzi. Do nich należał Bayels który zginął za sterami podrasowanego GeeBee w 1933 roku. Katastrofa nastąpiła na skutek urwania skrzydła przeciążonej maszyny w locie z prędkością ok 430 km/h.
[youtube]http://www.youtube.com/watch?v=1KTyYVnSyq4[/youtube]

Zestaw jest całkiem przyzwoitej jakości nawet dzisiaj, a w czasach swojej świetności to musiała być przysłowiowa Tamka


W moim egzemplarzu kalki są słabej jakości, kolory przesunięte a na dodatek przeźroczysty film ma odcień różowy

Na razie wszystko powycinałem z ramek, zbędne lub nijakie detale wyrzuciłem. Wyciąłem w kadłubie otwór w miejscu kabiny pilota, planuję pozostawić ją otwartą. Z kawałków plastiku wykonałem zaślepki otworów w kadłubie w okolicach skrzydeł. Skleiłem osłonę silnika, którą to znacząco odchudziłem




Teraz zamierzam odchudzić krawędzie spływu skrzydeł i stateczników oraz poprawić na nich fakturę płótna, ale to temat na następną wolną chwile.