Junkers 87 Italeri 1/72

Napisane:
wtorek, 6 stycznia 2009, 23:53
przez James
Re: Junkers 87 Italeri 1/72

Napisane:
środa, 7 stycznia 2009, 16:47
przez Aleksander
Złe nie były, tylko pewnie źle "wklejone" - przeczytaj regulamin - są dość rygorystyczne zasady co do wielkości i sposobów pokazywania zdjęć - a nie ma to nic wspólnego z ich jakością, czy też z jakością pokazanych na nich modeli !
Nie zrażaj się, tylko pokazuj, ale zgodnie z regulaminem

.
Pozdrawiam
Re: Junkers 87 Italeri 1/72

Napisane:
czwartek, 8 stycznia 2009, 10:55
przez bartek piękoś
Mi się podoba. Zwłaszcza pieczołowicie odtworzone kamo.
No i szacun tym większy

bo to 1:72
Re: Junkers 87 Italeri 1/72

Napisane:
piątek, 9 stycznia 2009, 01:04
przez James
bartek piękoś napisał(a):Mi się podoba. Zwłaszcza pieczołowicie odtworzone kamo.
No i szacun tym większy

bo to 1:72
Dzięki. No a z kamo było troszkę zabawy:)
Re: Junkers 87 Italeri 1/72

Napisane:
piątek, 9 stycznia 2009, 11:45
przez Jarek Gurgul
To ja bym poprosił o opis tej zabawy. Bo efekt, szczególnie że to 'mała' skala, imponujący i warto, byś innym przekazał swoje, tak owocne doświadczenia.
Po kolei, co i jak, chociaż w skrócie.
A model
Re: Junkers 87 Italeri 1/72

Napisane:
piątek, 9 stycznia 2009, 12:04
przez maxtor
Re: Junkers 87 Italeri 1/72

Napisane:
piątek, 9 stycznia 2009, 17:15
przez James
Bóg zapłać maxtor:)
niestety chyba część mniej znaczących djęć została usunięta
Re: Junkers 87 Italeri 1/72

Napisane:
piątek, 9 stycznia 2009, 21:35
przez Aleksander
No - teraz to i ja widzę - fajnie pomalowany (że też ci się chciało tyle wycinać tych masek

) - gratulacje !
Re: Junkers 87 Italeri 1/72

Napisane:
sobota, 10 stycznia 2009, 12:41
przez bartek piękoś
Ciąłeś szablon na mniejsze kawałki? Ja nie kumam, jak udało Ci się, przytrzymując szablon palcem,
nie dopuścić do jego przesunięć w trakcie malowania kolejnych partii i np: rozmazania plamek...

Tym większe uznanie!
Re: Junkers 87 Italeri 1/72

Napisane:
sobota, 10 stycznia 2009, 14:19
przez James
Nie, nie ciąłem go na mniejsze kawałki. A, że szablon był duży, przyklanie go do modelu, szczególnie przy łączeniu kadłuba ze skrzydłami, nie wchodziło w rachubę, więc trzeba sobie było radzić palcami jedej ręki, bo w drugiej aero. Najzabawniej było jak trzeba było cos przesunąć lub poprawić - aero w zęby i jazda:P. Malowałem zatem odcinkami. Najpierw skrzydła, podem reszta. Najgorzej było przy kadłubie. bo obwinąć tego szablonu wokół niego nie było sposobu - szablon był za sztywny. Najgorzej było malować osłonę silnika - kilka poprawek musiało być, ale jakoś się udało.