Najeźdźcy - wrzesień 1939, Polska [1:35]
Witam!
Na początek może się przedstawię, ponieważ jestem tutaj pierwszy raz. Mam na imię Sebastian i modelami zajmuję się odkąd pamiętam. Niestety "za łebka" były to głównie polskie wyroby modelopodobne z kiosków "Ruchu" bądź dość toporne produkty bratniego przemysłu zabawkarczego zza wschodniej granicy. Ze względu na stado kobr urzędujących u tatusia w kieszeni modeli nie malowałem i nie budowałem dioramek - brak funduszy. Potem przyszła kolej na małe modelarze i wdychanie oparów butaprenu. Alternatywą stał się wikol, który falował papier. Doprowadzało mnie to do szału. A potem była przerwa. Na studiach kiedy już złapałem troszkę kasy postanowiłem zaszaleć - a co. Zrobię dioramę - pomyślałem. I zrobiłem
. Zajęło mi to kilka lat z przerwami, ale w końcu się udało. Bardzo proszę o ocenę i konstruktywną krytykę. Całość malowana pędzlami i humbrolem. Wszystkie rupiecie robione na własną rękę z tego co miałem pod ręką. Zdaję sobie sprawę z braków i błędów. Przygodę modelarską ciągle rozwijam i myślę że będzie lepiej. Następnym etapem będzie chyba zakup aerografu. Mam nadzieję, że odpowiednio podaję linki i wątek nie zostanie przeniesiony.











Proszę uzupełnić tytuł wątku o skalę.
Cc
Na początek może się przedstawię, ponieważ jestem tutaj pierwszy raz. Mam na imię Sebastian i modelami zajmuję się odkąd pamiętam. Niestety "za łebka" były to głównie polskie wyroby modelopodobne z kiosków "Ruchu" bądź dość toporne produkty bratniego przemysłu zabawkarczego zza wschodniej granicy. Ze względu na stado kobr urzędujących u tatusia w kieszeni modeli nie malowałem i nie budowałem dioramek - brak funduszy. Potem przyszła kolej na małe modelarze i wdychanie oparów butaprenu. Alternatywą stał się wikol, który falował papier. Doprowadzało mnie to do szału. A potem była przerwa. Na studiach kiedy już złapałem troszkę kasy postanowiłem zaszaleć - a co. Zrobię dioramę - pomyślałem. I zrobiłem






Proszę uzupełnić tytuł wątku o skalę.
Cc