piotr dmitruk napisał(a):Miejscami widac jednak różnicę odcieni (na górze dziobu, prawym skrzydle, tyle kadłuba). Patrząc na plamy powiedziałbym nawet, że na Blaugrau był najpierw nastrzykiwany Braunviolett, a potem drobniej i mocniej Grun, ponieważ ten brązowy nigdzie nie wychodzi NA zielony.
Piotrek ma rację, w tym konkretnmym przypadku to dwa odcienie na 76.
Marku - odbierz PM. Numer boczny ten samolot dostał później, po zrobieniu tych zdjęć (jest ich więcej) - jak widać na obrazku, miał kraksę bo złamał przednie podwozie. To akurat bardzo częsta rzecz na 262. Maszynę wyremontowano, zdemontowano działko z nosa (i została po nim na nosie plama ;) ). Maszyna latała dalej, z numerem 26. Ale to takie streszczenie historii.
Edit:
Wracajac do malowania - nie ma co zgadywać, proces został bardzo rzetelnie (na podstawie zdjęć i dokumentów) odtworzony we wspomnianej książce. Sam sposób kamuflażu ewoluował - i tak, pokrótce i w dużym uproszczeniu - całe maszyny pokryto kolorem 76 a na niego od góry naniesiono cieme wężyki. W zależności od konkretnej maszyny malarz miał inne fantazje/czas przeznaczony na robotę/ilość sznapsów we krwi i te węże były nałożone nieco inaczej. To co opisuje książka:
nr boczny 2 (ten po lewej w instrukcji) - 81+82 (kolejno, najpierw jaśniejszy później ciemniejszy z tych odcieni) przy czym natrysk był tak gęsty że dał niemal jednolita powierzchnię, 76 spod spodu ledwo prześwitywał. Ta maszyna jest wyjątkowa z tego powodu, żadna inna tak gęstego wzoru nie miała.
nr boczny 25 - wężyki tylko 82
nr boczny 26 - wężyki dwukolorowe, 82+83 (pomijam ostatnie odkrycia dotyczące kolorów - cytuję książkę - wg nowej wiedzy to powinno być 81+82)
nr boczny 27 - wężyki tylko 82, ale pod spodem plamy jaśniejszego koloru. Tak jest na planszach barwnych - uważam ze poprawnie) natomiast już tekst sugeruje tylko jeden kolor 82
nr boczny 29 - wężyki dwukolorowe, 82+83 (uwagi jw)
nr boczny 30 - węzyki tylko 82
nr boczny 33 - węzyki tylko 82
nr boczny 34 - węzyki tylko 82. W tym przypadku maszyna jest znana ze zdjęć po przeróbce na wersję myśliwską.
Życie uczy, że żadna książka wyrocznią nie jest (zazwyczaj jest dopóki ktoś nie odkryje nowych zdjęć i kwitów), więc zawsze warto zapoznać się ze zdjęciami i samemu je zinterpretować.