Aerografy firmy Harder&Steenbeck

Inkubator, tutaj rodzą się tematy godne przesunięcia do FAQ - prawd objawionych. Dyskutujemy na temat technik, narzędzi i chemii modelarskiej.

Re: Aerografy firmy Harder&Steenbeck

Postprzez potez » czwartek, 18 lipca 2019, 18:34

wasilewskiadam napisał(a):Potez..mam taki rurkowy zestawik:) . Z tym że bez szybkozłączki.
Zaciśnięte opaskami ślimakowymi .

Nie masz 8-)
Jakie opaski ślimakowe? Po co? Tak wygląda końcówka do aero do niej wchodzi szybkozłaczka, rurka fi 6:
Obrazek
Rurki sobie kupujesz ile ci trzeba ja mam coś ze 3 metry, kompresor mam w drugim kącie pokoju. Końcówki są z eleganckimi śrubami zaciskającymi rurkę na stożku. Wszystko szczelne jak ta lala i bangla tak już ze 6 lat co najmniej. Nigdy w życiu nie miałem potrzeby kupowania fabrycznego przewodu. Kupiłem w aerografii jedną końcówke na aero, jedna pod kompresor i 4 szykozłaczki do aerografów, do każdego jedna, żeby nie szukać i nie przekładać.
tak, jestem #ponurymodelaż
Avatar użytkownika
potez
 
Posty: 4037
Dołączył(a): środa, 28 listopada 2007, 11:24
Lokalizacja: Bielsko-Biała

Reklama

Re: Aerografy firmy Harder&Steenbeck

Postprzez mr.jaro » piątek, 8 listopada 2019, 15:56

Hmm, kilka lat tutaj nie zagladalem. Tymczasem watek rozrosl do absurdalnych rozmiarow i zaobfitowal (niestety) wieloma bzdurnymi wypowiedziami, jak na przyklad:
..."samoczynnie pekajace dysze H&S"...
..."dysze H&S wykone z mosiadzu"...
..."dysze H&S z materialu o gorszej jakosci, anizeli w aerografach Iwata"...
i tak dalej, i tak dalej...

To tylko nieliczne, niejako reprezentatywne dla pewnych stereotypow myslenia przyklady, ale wystarcza, by rece opadly. A przeciez odnosnie detali technicznych, jak na przyklad materialu, z jakiego wykonane sa dysze i iglice aerografow H&S, wystarczyloby zajrzec do pierwszych stron watku - tam zostalo juz na ten temat praktycznie wszystko powiedziane. A kto nie wierzy, zawsze moglby wyslac do producenta mail z zapytaniem. Ale najwyrazniej najlatwiejsze okazuje sie tworzenie mitow...


Powtarzam wiec jeszcze raz, co wczesniej zostalo (zapewne niejednokrotnie) napisane:

Wedlug informacji Producenta, iglice w arografach H&S wykonane sa ze stali nierdzewnej, natomiast dysze ze stopu miedzi, niklu i cynku, zwanego potocznie "Neusilber", ktory charakteryzuje sie (wlasnie w wyniku wysokiej zawartosci niklu) szczegolna twardoscia i odpornoscia na korozje. Jest to od wielu juz lat standard i dokladnie z tych samych materialow produkowane sa iglice i dysze przez inne, liczace sie na swiecie firmy, jak na przyklad Iwata (ale nie tylko). Wniosek moze byc tylko jeden: trwalosc dysz H&S nie ma prawa zauwazalnie roznic sie od trwalosci dysz innych producentow.

Fenomen w postaci samoczynnie, bez przyczyny pekajacych dysz nie istnieje. Kazde pekniecie dyszy w jakimkolwiek aerografie, a wiec nie tylko w H&S, moze miec miejsce jedynie w wyniku uszkodzenia mechanicznego. A to z kolei ogranicza liczbe przyczyn do nastepujacych przypadkow:
- Uderzenie dysza w inny, twardy przedmiot.
- Rozerwanie dyszy podczas wyjmowania z niej iglicy posiadajacej wygieta koncowke.
- Zbyt mocne "wepchniecie" iglicy do dyszy, wynikle z niewlasciwej regulacji polozenia tej pierwszej.
- Niewlasciwy montaz dyszy lub iglicy.
Chyba logiczne, ze kazda z tych przyczyn moze powstac jedynie w wyniku bledu lub nieuwagi uzytkownika.

Od okolo czterdziestu lat uzywam aerografow, wsrod ktorych znajduja sie produkty takich firm, jak H&S, Iwata, Gunze i jeszcze kilka bardziej egzotycznych. Zarowno jakosc, jak trwalosc (takze dysz i iglic) sprzetu czolowych producentow znajduje sie na absolutnie porownywalnym poziomie. Natomiast ich ceny, dostepnosc czesci zamiennych i dodatkowego wyposazenia oraz sposob obslugi roznia sie wyraznie. Zawsze to powtarzalem i bede powtarzal. Choc dysze aerografow uwazane sa za elementy zuzywajace sie z biegiem czasu w wyniku tarcia (zaleznie od intensywnosci uzytkowania), koniecznosc wymiany takowych, niezaleznie od marki sprzetu zdarzala mi sie jedynie w wyniku mechanicznego uszkodzenia, a wiec z wlasnej winy, ale nigdy ze wzgledu na jakosc materialu, jakosc wykonania tych elementow lub stopien ich zuzycia na przestrzeni dziasiatek lat.

Natomiast na czesto zadawane pytanie, ktory rodzaj dyszy jest lepszy, samocentrujaca czy wkrecana, istnieje prosta odpowiedz: samocentrujaca. A to dlatego:
- Konstrukcja samocentrujacego zespolu dysz powietrza i farby jest tak pomyslana, by otworek dyszy farby trafial dokladnie w srodek otworka dyszy powietrza i w ten sposob centrowal sie samoczynnie, niezaleznie od dokladnosci wykonania gwintu w korpusie aerografu, co korzystnie wplywa na jakosc mieszania strumienia farby i powietrza. Osiagniecie tego warunku w dyszy wkrecanej jest pod wzgledem technologicznym trudniejsze i przez to bardziej kosztowne.
- Dysze samocentrujace sa wyraznie wieksze i przez to latwiejsze do wymiany i czyszczenia.
- Dysze samocentrujace daja sie lepiej uszczelnic, gdyz odbywa sie to poprzez dokrecanie dyszy powietrznej, ktora posiada znacznie wiekszy gwint, pozwalajacy na uzycie wiekszej sily.
- Dysza wkrecana jest duzo bardziej wrazliwa na uszkodzenia ze wzgledu na obecnosc bardzo drobnego i delikatnego gwintu oraz cieniutkich scianek dyszy. Urwanie takiej dyszy nie wymaga wielkiego wysilku i pociaga za soba trudnosci z wykreceniem tkwiacej w korpusie aerografu resztki dyszy, a jesli okaze sie to niemozliwe, koniecznosci wymiany korpusu.

Z perspektywy czasu mimo wszystko zaluje, ze przyczynilem sie do powstania tego Tematu.
Jarek M
Avatar użytkownika
mr.jaro
 
Posty: 2021
Dołączył(a): środa, 19 września 2007, 13:01
Lokalizacja: Hannover

Re: Aerografy firmy Harder&Steenbeck

Postprzez iras67 » piątek, 8 listopada 2019, 20:38

"dysze H&S z materialu o gorszej jakosci, anizeli w aerografach Iwata" tak napisałem i uważam że w żadnym miejscu nie mijam sie z prawdą. Używam/używałem zarówno jednych jak i drugich . Wszystkie cienkościenne dysze Iwata w najwyższych modelach poczynając od HP-BH do topowego CM-C to zupełnie inna jakość materiałowa i cena nawet 6 razy wyższa za samą dyszę. A powodem pękania w H&S dyszy jest przede wszystkim mocno wycieniowany koniec dyszy. Zrobili to nie bez powodu żeby zoptymalizować jakość plamki ale niestety kosztem wytrzymałości. Szczególnie dysze 0,15. są podatne na uszkodzenia bardziej niż wymienione wyżej w modelach Iwaty
mr.jaro napisał(a):Z perspektywy czasu mimo wszystko zaluje, ze przyczynilem sie do powstania tego Tematu.
Naprawdę?
mr.jaro napisał(a):- Dysze samocentrujace sa wyraznie wieksze i przez to latwiejsze do wymiany i czyszczenia.

Z tym większe to bym nie uogólniał . Są i maleństwa wciskane w Renegate i Sotar Badgera ;o) .
Pozdrawiam Ireneusz Targoń
http://iras67modele.blogspot.com/
Avatar użytkownika
iras67
 
Posty: 2396
Dołączył(a): środa, 19 marca 2008, 00:55
Lokalizacja: Dębica

Re: Aerografy firmy Harder&Steenbeck

Postprzez radoslaw6363 » piątek, 8 listopada 2019, 22:57

:oops:
Modelu idealnie oddającego rzeczywistość nie zbuduje się nigdy, ale próbować trzeba !
Nie kłóć się z głupim, bo najpierw zaniży cię do swojego poziomu, a następnie pokona doświadczeniem !
Według przeprowadzonych niedawno badań stwierdzono, że ludzie którzy nie rozpoznają ironii i sarkazmu są mniej inteligentni ! Pozdrawiam !
Avatar użytkownika
radoslaw6363
 
Posty: 2422
Dołączył(a): niedziela, 28 lutego 2010, 12:12
Lokalizacja: W PL Aleksandrów Łódzki, ponadto DK,NL,A,SK,D.

Re: Aerografy firmy Harder&Steenbeck

Postprzez mr.jaro » niedziela, 10 listopada 2019, 10:02

iras67 napisał(a):A powodem pękania w H&S dyszy jest przede wszystkim mocno wycieniowany koniec dyszy.


Mity greckie, mity sowieckie.
Najpierw zla jakosc materialu, teraz wycieniony koniec, potem moze jeszcze swieto smoka w Pekinie...

Dysze w aerografach same z siebie nie pekaja. Jedynymi powodami pekania dysz w kazdym aerografie moga byc wylacznie jego nieumiejetna obsluga lub nieuwaga uzytkownika i nic poza tym. W taki sposob zalatwisz kazda dysze, bez wzgledu na marke aerografu. Ponoc w siermieznej lapie wszystko "samo z siebie sie psuje", ale wowczas zamiast obarczac wina za tego typu uszkodzenia producentow, jakby nie bylo, znakomitego sprzetu, proponuje malowac pedzelkami lub zmienic hobby.


iras67 napisał(a):Z tym większe to bym nie uogólniał . Są i maleństwa wciskane w Renegate i Sotar Badgera.


Watek dotyczy sprzetu H&S, Kolego. Ponadto wszystkie dysze wciskane wykazuja takze inne, wyrazne zalety (patrz wyzej) w porownaniu z wkrecanymi.

Ponizej jeszcze zdjecie porownawcze dyszy H&S z dysza Iwaty - obie 0.2mm. Niechaj kazdy sam osadzi, o jakich rzedach wielkosci jest tutaj mowa.

Obrazek

Poniewaz obie posiadaja otwor 0.2mm, a koncowki od zewnatrz jednakowo "grube", nie moze byc mowy o jakichs tam wyimaginowanych roznicach grubosci scianek, przynajmniej w dajacym sie zmierzyc zakresie, ostroznie rzecz ujmujac.

O czym dotychczas zapomnialem napisac jest to, ze gwint dysz wkrecanych powinien byc dodatkowo uszczelniany pasta uszczelniajaca. Inaczej moga (zaznaczam: moga, choc nie musza) w tym miejscu powstac nieszczelnosci.
Jarek M
Avatar użytkownika
mr.jaro
 
Posty: 2021
Dołączył(a): środa, 19 września 2007, 13:01
Lokalizacja: Hannover

Re: Aerografy firmy Harder&Steenbeck

Postprzez potez » niedziela, 10 listopada 2019, 17:29

Jarku, drogi, jak miło cie zobaczyć na forum po tylu latach :)
Niestety dysze H&S i Iwaty nie są zrobione z tego samego materiału. Neusilber, alpaka czy jakkolwiek tam sie to nazywa to po prostu stop oparty na miedzi- więc siłą rzeczy miekki. Iwata stosuje na swoje dysze stal. Nawet w konstrukcji wciskanej jaką mają (jedna rodzina), dysza 0,3 mm ma końcówke stalową a korpus ze stopu miedzi. Dysza 0,5 mm w całości jest wykonana z tego żółtego stopu. Być może modelarze w Polsce powinni zmienić swoje H&S na pędzelki ale jakoś bardziej wolą je zmienić na japończyki i raczej stwierdzaja, że komfort pracy wzrósł niebotycznie i powrotu do H&S nie przewidują.
Niestety uzytkownicy H&S nieustannie informują o rozkalibrowujących sie dyszach. I nie pisza tego dwuleworęczni troglodyci tylko ludzie którzy malują, dużo, często i bardzo dobrze.
Jako użytkownik Iwat gdzieś od 2006 roku moge tylko powiedzieć, że nigdy nie musiałem wymienić dyszy z innego powodu niz to, że upuściłem na blat nieosłoniety aerograf, co mi się przy moich drewnianych łapach zdarzyło.
tak, jestem #ponurymodelaż
Avatar użytkownika
potez
 
Posty: 4037
Dołączył(a): środa, 28 listopada 2007, 11:24
Lokalizacja: Bielsko-Biała

Re: Aerografy firmy Harder&Steenbeck

Postprzez wacus47 » poniedziałek, 11 listopada 2019, 09:06

potez napisał(a): że komfort pracy wzrósł niebotycznie i powrotu do H&S nie przewidują.


Miałem Tamiye HG, miałem HSa.
Po co takie sformułowania? To są większe lub mniejsze niuanse! Oczywiście jak ktoś lubi dzielić włos na czworo to się zgadzam.
Niebotyczne różnice to takie, które powodują inny efekt. Kiedyś na topie były chińczyki, potem HSy, teraz wspomnianymi nie da się malować, a słuszne są tylko Iwaty. Dziwnym trafem, Ci co zawsze umieli malować potrafili osiągnąć dobry efekt nawet piwatą. Inni... nawet Iwatą dalej mogą pomalować co najwyżej wagon PKP na bocznicy kolejowej.

Jak malowałem Tamiyą, to potrafiła się zapchać tak samo jak H&S, ani częściej, ani rzadziej, o ile do malowania użyło się normalnych (japońskich) farb. Wykonanie? Jak mam być szczery... H&S jest bardziej "wypacykowany" a elementy bez powłoki chromu/niklu bardziej dopieszczone w Niemcu. Praca spustu? Od kiedy smaruję ruchome elementy aerografu smarem Slick Honey do gumowych oringów (znacznie lepszy niż te olejki Iwaty czy Badgera - tak, też wypróbowane) to stwierdzam, że różnica jest tylko kwestią gustu - nie ma żadnej różnicy w kwestii płynności ruchu spustu.

Czy HSa uważam za lepszego? Nie, ale to zdecydowanie nie są niebotyczne różnice w komforcie pracy.
wacus47
 
Posty: 270
Dołączył(a): piątek, 15 lutego 2008, 10:14
Lokalizacja: Zgierz

Re: Aerografy firmy Harder&Steenbeck

Postprzez mr.jaro » poniedziałek, 11 listopada 2019, 11:07

potez napisał(a):Neusilber, alpaka czy jakkolwiek tam sie to nazywa to po prostu stop oparty na miedzi- więc siłą rzeczy miekki.


Miekki? Kierujesz sie prawdopodobnie obecnoscia miedzi w tym stopie. Nic bardziej blednego. W rzeczywistosci wszystko zalezy od zawartosci niklu! A w przypadku dysz mamy do czynienia ze stopami o bardzo wysokiej zawartosci niklu, ktorych twardosc i wytrzymalosc jest wysoka. Ponizej wyciag wlasciwosci tego materialu, pochodzacy ze strony Deutsches Kupferinstitut. Przetlumaczylem na polski, zeby bylo latwiej:

"W zależności od składu wytrzymałość na rozciąganie wynosi od 340 do ponad 610 N/mm2; Dla okrągłych drutów sprężynowych zgodnie z DIN EN 12166 można go wykonać z CuNi18Zn20 powyżej 830 N / mm2. Twardość Brinella wynosi w przybliżeniu między 85 a 190 HB, twardość Vickersa pasków i pasków do resorów piórowych zgodnie z DIN EN 1654 z CuNi18Zn20 przy ponad 230 H.V."

I zeby nie bylo. Ja nie mam nic przeciwko jakosci sprzetu Iwaty. Sam uzywam i nie narzekam. Ale takze nie mam absolutnie zadnych powodow do narzekania na jakosc sprzetu H$S, ktory takze stosuje i to intensywnie. Dokladnie dlatego uwazam, ze wyimaginowane niuanse, uparcie prezentowane tutaj przez niektorych kolegow w formie katastrofalnych roznic na niekorzysc H&S, badz zaslyszanych i bez namyslu powtarzanych opinii o domniemanych uzytkownikow, ktorzy to maja "nieustannie informowac o rozkalibrowujących sie dyszach", w rzeczywistosci mozna wlozyc pomiedzy bajki.

Dysze i iglice generalnie sa elementami zuzywajacymi sie w wyniku tarcia czasteczek pigmentu. Ma to miejsce w kazdym aerografie bez wzgledu na marke i jest calkowicie normalnym zjawiskiem.
Jarek M
Avatar użytkownika
mr.jaro
 
Posty: 2021
Dołączył(a): środa, 19 września 2007, 13:01
Lokalizacja: Hannover

Re: Aerografy firmy Harder&Steenbeck

Postprzez potez » poniedziałek, 11 listopada 2019, 13:34

Bla bla bla
To jaka maja wytrzymalosc? Bo podajesz wytrzymalosc w przedziale od 1 do 2,5 twardosc tez jak 1:2 wytrzymalosc i twardosc stali jest duzo powyzej zakresow jakie pokazujesz.
Cala reszta argumentow tez piachos, poczawszy od wyzszosci dysz wciskanych a skonczywszy na uszczelnieniu dyszy wkrecanej. Akurat dyszy wciskane najlepsze uszczelnienie maja na stozku, dysza wkręcana jest trudniejsza w obrobce itp Itd. Tak mozna sobie bez konca teoretyzowac.
Praktycznie glosujesz portfelem. A sens kupna H&S konczy sie wraz z ultra, bo to caly czas ten sam aerograf: te same dysze i iglice. Reszta to rozne dodatki za ktore placisz jak za wyposazenie dodatkowe do merca.
Cenowo powyzej 500 zeta zaden niemiec sie nie broni, tam sie zaczyna strefa japonczykow.
wacus47 napisał(a):Po co takie sformułowania?.

Bo skłaniają do dyskusji
Bo tak osobiscie odbieram roznice pracy japonca i niemca? Mialem infinity na wypasie 3 dni zwrocilem do sklepu bo na szczescie moglem.
Bo lubie jak zaraz wyskakuje jakis interlokutor z tekstem o tym, ze nie rozumie skad taka nagonka na hsa? „ bo teraz wszyscy pisza, ze nie da sie nimi malować”?
Rozkoszny argument. Nikt nigdzie tego nie napisał ale można sie pospinac w walce z niewidocznym wrogiem.
Watki aerografowe są niezwykle rozkoszne. Tu i na MW. Taka rozrywka do gryzienia orzeszków, lepsze niz mecze pilki noznej. Iwata zaporowo droga: g prawda nigdy nie byla drozsza niz 20% ponad H&S ale przeciez dysze byly drogie.
Swoja droga skoro sie nie niszcza dysze hs to dlaczego ciągle, sa kupowane przez uzytkownikow?
No i ciagłe co mozna taniej, analiza ekonomicznosci zakupu.
Najsmieszniej to wyszlo przy regulatorze przeplywu na aerku. KFS sto lat temu mowil, ze ma to zajefajne ustrojstwo, niezbedne dla precyzji i komfortu malowania, chór medrcow z forow piszczał, że to do niczego nie potrzebne. W końcu jeden drugi zalapał o co chodzi i nagle okazuje się, ze warto na to wydac pieniądze, ba bez tego nie da sie ;)
Znam kilka osob osobiscie, ktore przeszly z H&S na Iwate i ich opinie sa jednoznaczne: maluje sie o wiele lepiej. ,”wiele” czyli niepoliczalnie, nie ma %. Zadna nie zaplacila wiecej niz ~800 zeta za swoj aerograf, wiec sa ponizej bazowego infiniti.
Nie znam nikogo ( pewnie znam za malo ludzi) kto wykonał ruch w drugą stronę.
Tyle ode mnie.
A teraz oddajcie sie materialoznastwu i tlumaczeniu dlaczego niemiecki aerograf jest lepszy niz japonski.
Ps: jeden argument podrzucan: jest tak dobry,mze go rok temu japonczycy wykupili i zaczeli ta perfekcyjna niemiecka konstrukcje poprawiać... ;o) :P
tak, jestem #ponurymodelaż
Avatar użytkownika
potez
 
Posty: 4037
Dołączył(a): środa, 28 listopada 2007, 11:24
Lokalizacja: Bielsko-Biała

Re: Aerografy firmy Harder&Steenbeck

Postprzez wacus47 » poniedziałek, 11 listopada 2019, 14:03

potez napisał(a):
wacus47 napisał(a):Po co takie sformułowania?.

Bo skłaniają do dyskusji
Bo tak osobiscie odbieram roznice pracy japonca i niemca? Mialem infinity na wypasie 3 dni zwrocilem do sklepu bo na szczescie moglem.
Bo lubie jak zaraz wyskakuje jakis interlokutor z tekstem o tym, ze nie rozumie skad taka nagonka na hsa? „ bo teraz wszyscy pisza, ze nie da sie nimi malować”?
Rozkoszny argument. Nikt nigdzie tego nie napisał ale można sie pospinac w walce z niewidocznym wrogiem.
Watki aerografowe są niezwykle rozkoszne. Tu i na MW. Taka rozrywka do gryzienia orzeszków, lepsze niz mecze pilki noznej.


Akurat na MW te dyskusje prowadzą chyba kolekcjonerzy i "fani" aerografów (tak sądzę patrząc przez pryzmat wypowiedzi, sam zresztą kupuje wiele narzędzi bo lubię popatrzeć, albo mi się podobają) oraz sprzedawcy pokroju KRL, który zachwalał aerograf SATA pisząc o nim jak o świętym Graalu, porównywalnym z najwyższym modelami Iwaty i Olymposa. Oczywiście były to bzdury do sześcianu bo to był rebrandowany H&S... I tak to czasem bywa z tymi opiniami :roll: Ale reklama skuteczna bo niektórzy już byli gotowi zamawiać i potem pewnie bronić do usranej śmierci opinii, że to nie jest H&S :lol:
wacus47
 
Posty: 270
Dołączył(a): piątek, 15 lutego 2008, 10:14
Lokalizacja: Zgierz

Re: Aerografy firmy Harder&Steenbeck

Postprzez cooper69 » poniedziałek, 11 listopada 2019, 15:50

To samo robi solonez, który teraz ma pomroczność jasną :D i nie pamięta obrony H&S jak ewangelista.
Kupił Iwatę i już germaniec nie tak dobry i bezkonkurencyjny. :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen:
Obecne zainteresowania - pancerka Polskich Sił Zbrojnych na zachodzie i niemiecka (głównie niszczyciele czołgów).

Pozdrawiam
Rafał Dzięgielewski made by 71
Avatar użytkownika
cooper69
 
Posty: 707
Dołączył(a): środa, 8 kwietnia 2015, 10:47
Lokalizacja: Gdańsk

Re: Aerografy firmy Harder&Steenbeck

Postprzez Bercik » poniedziałek, 11 listopada 2019, 21:45

Po kilkudziesięciu stronach przeszliśmy od przesadnej euforii do opinii, że H&S to szmelc, ze skrajności w skrajność :)

Kupiłem Evolution Silverline ponad 10 lat temu, zachęcony z resztą tym wątkiem i uważam, że jest to dobry aerograf, a spychanie obecnie aerografów H&S do rangi badziewia jest przesadzone. Ultra (bo ma te same bebechy) to dobry wybór entry level. Za Evo warto dopłacić z uwagi na kilka opcjonalnych bajerów jak długopisowa blokada wychylenia iglicy, czy wymieniane zbiorniczki ale... na tym się kończy. Polityka cenowa bazująca na tym samym sercu w nowym "opakowaniu" skutkująca istotnym wzrostem ceny (Evo vs Infinity) moim zdaniem zwyczajnie się nie broni. I absolutnie nie są to najlepsze aerografy na świecie, czy aerografy bezkonkurencyjne w swoim przedziale cenowym - to po prostu solidne urządzenia, których zakup warto rozważyć kupując aerograf.

Ale, żeby oddać cesarzowi, przez ten czas jak nim malowałem, zajechałem ze 4 dysze i kilka uszczelek. Myślę, że gdybym malował jeszcze więcej, zużycie części byłoby dużo wyższe. Kolejnym problemem, jaki mam, jest osadzanie się w dyszy syfu, mimo dokładnego czyszczenia - H&S robi z resztą specjalną igłę do czyszczenia dyszy z tego szlamu. Chrom wewnątrz zbiornika i na zewnątrz, tam gdzie aerograf jest trzymany, jest wytarty do zera. I ja wiem, że aerograf jest stary, ale te wszystkie problemy pojawiły się dość szybko po zakupie.

Oczywiście podejście, w którym nie rozkręcamy całego aerografu po każdym malowaniu, natomiast dokładnie go przepłukujemy pomaga, ale dysze, owszem i tak się rozkalibrowują. Jak się maluje dużo, to jest coś co można łatwo zauważyć bez pomiarów. Po prostu, po założeniu nowej dyszy, efekty są bardzo precyzyjne i subtelne, po kilku miesiącach nadal aerograf jest precyzyjny, ale to wrażenie ultrafinezji znika - moim zdaniem powód jest jeden. Z resztą tym, co nie wierzą, polecam wymienić dyszę na nówkę i ocenić samemu, czy plamka nie jest lepsza.

Swoją drogą, przy uszkodzeniu się (z mojej winy) zaworka blokującego dopływ powietrza (tego znajdującego się pod spustem, nakręcanego na wąż) kosztującego bagatela prawie 200 PLN, kupiłem zamiennik w postaci... Procona :P H&S bardziej mi leży jako aerograf na co dzień - jest mniejszy i lżejszy i ma też trochę inne proporcje, a ja maluję zazwyczaj długo więc ma to spore znaczenie (ale może też to być kwestia przyzwyczajenia). Ale jeśli chodzi o najbardziej subtelne efekty, typu plamki, wężyki, cienkie kreseczki (w 1/72), to H&S nie ma niestety startu do Procona. Do tego aerografu po prostu leje się farbę i idzie, w H&S zawsze musiałem dużo kombinować z proporcjami ciśnienia i rozcieńczenia, a i tak zawsze otrzymywałem większy odkurz.

Tak więc problem ewidentnie jest i nie jest to kwestia ułomności w posługiwaniu się sprzętem.

PS - w jednym z popularniejszych polskich sklepów modelarskich zapasowa dysza H&S jest produktem "bestseller" :)

PS 2 - ostatnio można zakupić w sklepach z aerografami dysze i iglice H&S drugiej generacji - według opisów produktów są wykonane z twardszego tworzywa (nie wiem czy to prawda, nie sprawdzałem).
Obrazek
Avatar użytkownika
Bercik
 
Posty: 737
Dołączył(a): środa, 19 września 2007, 12:03

Re: Aerografy firmy Harder&Steenbeck

Postprzez potez » poniedziałek, 11 listopada 2019, 23:35

Bercik napisał(a): H&S bardziej mi leży jako aerograf na co dzień - jest mniejszy i lżejszy i ma też trochę inne proporcje, a ja maluję zazwyczaj długo więc ma to spore znaczenie (ale może też to być kwestia przyzwyczajenia)

Dlatego warto zainwestowac jak bohdan w HP-BH jesli lubisz małe aerki, on jest tak o 1/3 mniejszy od proconów które sa robione na korpusie HP-CH ;)
tak, jestem #ponurymodelaż
Avatar użytkownika
potez
 
Posty: 4037
Dołączył(a): środa, 28 listopada 2007, 11:24
Lokalizacja: Bielsko-Biała

Re: Aerografy firmy Harder&Steenbeck

Postprzez HK » poniedziałek, 11 listopada 2019, 23:58

potez napisał(a):Dlatego warto zainwestowac jak bohdan w HP-BH jesli lubisz małe aerki, on jest tak o 1/3 mniejszy od proconów które sa robione na korpusie HP-CH ;)

Procon ma niemal wszystko podobne albo identyczne z HP-CH oprócz korpusu :)
270 i 289 są zresztą dłuższe i cięższe nawet od niego. A co do HP-BH zgoda. To mój ulubiony aero do codziennej pracy. Właśnie z powodu małych rozmiarów i masy. A przy odrobinie wprawy, nie wyciśnie się mniejszej plamki nawet z Custom Microna.
Hendryk
HK
 
Posty: 451
Dołączył(a): czwartek, 19 czerwca 2008, 10:07

Re: Aerografy firmy Harder&Steenbeck

Postprzez potez » wtorek, 12 listopada 2019, 01:16

[quote="HK"
Procon ma niemal wszystko podobne albo identyczne z HP-CH oprócz korpusu :)[/quote]
chodziło mi o wielkość, procony sa duże. Chociaż rzeczywiście akurat procon to wyglada na krzyżówkę CM-CH z HP-CH ze skrzywionym wlotem powietrza - to charakterystycznie odkręcane z dysza ustrojstwo z przodu ;) .
tak, jestem #ponurymodelaż
Avatar użytkownika
potez
 
Posty: 4037
Dołączył(a): środa, 28 listopada 2007, 11:24
Lokalizacja: Bielsko-Biała

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Modelarstwo redukcyjne - dyskusje

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 3 gości