Festiwal w Krakowie - wyjazd
Kombinuję wyjazd do Krakowa na festiwal, ale ode mnie to jakaś przepaść przestrzenna i potrzebuję więcej motywacji. Tę mogłoby zapewnić towarzystwo sympatycznych współpodróżników. Jechałbym z Mazur i mógłbym pozbierać po drodze do pięciu sztuk zapaleńców. Mowa jest o busie - każdy miałby własny fotel pod zadkiem. Nie chciałbym tylko spotkać marudów i tych, którzy nie wyobrażają sobie podróży bez gorzały na pokładzie.