Z góry przepraszam za fotki robione żelazkiem - stanowisko foto było niedostępne, ale to powinno się zmienić w kolejnych etapach.
Oczywiście, porada generalna w przypadku Eduarda i jego zestawów z wieloma wariantami malowania - należy ściągnąć sobie aktualnego pdfa ze strony, bo przynajmniej część błędów jest na nich skorygowana.
Tak więc kokpit, bez historii...


Zamknięcie kadłuba równiez bezproblemowe:


Komory podwozia:

POłączenie kadłuba z skrzydłami - bajka.



Drobna kosmetyka oczywiście potrzebna...

Jedyny problem, jaki napotkałem, to montaż tablicy przyrządów z osłoną. Edek sugeruje to zrobić tak:

Ale mnie to nie wchodziło, po prostu orczyki są za szerokie. Nie wiem czy coś schrzaniłem, ale GŁEMBOKA analiza moich poczynań mówi że nie - lepiej montować to przed domknięciem przodu kadłuba. Inaczej trzeba kombinować.
Stan na dziś:

Powoli przygotowuję powierzchnię na podkład i malowanie, które będzie spora zabawą (metalizery...). Plus oczywiście emocje związane z nakładaniem edkowych kalkomanii. Zakupiłem ichniejsze maski do oznaczeń i waham się, czy malować gwiazdy, czy jednak ryzykować z tymi chędożonymi kalkomaniami. A z nimi jak wiadomo - jak pójdzie dobrze, to wyglądają nawet fajnie. Jak pójdzie...