Łukasz_K napisał(a): 
w miesiąc model skończysz

skusz napisał(a):Brawo! Jesteś niesamowity, brawo Ty!
No, tak miało być. Miał być gotowy do 11.12., bo dzisiaj przed południem miałem lecieć na Teneryfę, żeby odpocząć od naszej wspaniałej, polskiej aury. Ale niestety życie pisze różne scenariusze.
Przepraszam, że trochę prywaty teraz, ale muszę. Otóż wczoraj odszedł mój Tata, który był w zasadzie jedynym powodem, dla którego w ogóle zainteresowałem się lotnictwem i modelarstwem. Tata w 1975 został przyjęty do WOSL w Dęblinie, którego nie ukończył, bo miał za duże ciśnienie tętnicze i... ja się urodziłem

No ale przynajmniej na zdjęciach ślubnych ma fajny mundur.
Tata zawsze kochał lotnictwo, na co wpływ miał pewnie harcmistrz z Ustronia, niejaki
Jan Cholewa. Za tą miłością poszło modelarstwo, choć w tamtych czasach to hobby wyglądało zupełnie inaczej, niż dzisiaj. Podobno w wieku lat około 1 poobgryzałem wszystkie balsowe skrzydła jego modeli szybowców (pewnie ząbkowałem), a inne, w znoju zdobyte w składnicach harcerskich, plastikowe modele Spitfire`ów i innych MiGów, stopniowo niszczyłem wraz z młodszym bratem w ciągu kolejnych 10 lat. Tata zemścił się potem straszliwie, zarażając mnie fascynacją do latającego metalu i plastikowych wyprasek. Pierwsze ZTS Plastyk, VB Plasticard, Kovozavody Prostejov, Smer, a potem te "zachodnie" modele Matchboxa, Hellera, Airfixa, Academy i Italeri, kupowane w cieszyńskim sklepie Hobby za ostatni grosz... Pierwszy "ruski" aerograf napędzany kompresorem z lodówki, Humbrole i smród rozpuszczalnika w całym mieszkaniu... Wyjazd na Air Show w Poznaniu w 1991, na CSIAF do Bratysławy w 1992... To wszystko przez niego
To było ponad 30 lat temu, ale tak mi do dzisiaj zostało, choć realia zupełnie inne. Teraz mam 48 lat. Obok mojego warsztatu w piwnicy jest Jego warsztat, gdzie jest mnóstwo (skończonych i nieskończonych) modeli RC, których z kolei ja w ogóle nie rozumiem. Teraz to wszystko sobie leży, jak w piosence Zakopower.
Do wczoraj każdy mój ukończony model (a także niektóre Wasze na forum) pokazywałem Tacie i zawsze był absolutnie zafascynowany tym, jak całe to nasze hobby w ciągu kilkudziesięciu lat poszło do przodu. Tego F-16 już mu nie pokażę, ale "show must go on" - musiałem czymś zająć głowę, więc mój "Grek" wreszcie dostał "kapcie":

No i podwieszenia chyba gotowe do zainstalowania:

cdn.