Panie moderatorze, a oni mnie biją
RAV napisał(a):No to się dzisiaj dowiedziałem, że jak sobie sklejam modeliki w domu, co prawda nie stawiam ich na telewizorze (takie te telewizory niekształtne teraz robią), ale i tak mam z tego radość za własne pieniądze, to to jest śmieszne i niepoważne. Hobbystyczne takie jakieś. Ale jak się takich jak ja zbierze fefnastu, powołają zarząd, uchwalą statut, zbiorą składki, napiszą parę pism do urzędów i może jeszcze garnitury założą, żeby uścisnąć rękę jakiegoś ministra, to to już jest pełna powaga, reprezentacja i wiodąca siła. Dobrze zrozumiałem? A modele to wtedy jeszcze wypada robić, czy już obciach?
I jeszcze tak sobie myślę, że sprawa będzie jeszcze poważniejsza, jak się okaże, że to ma jakąś nazwę w medycynie.
Tak, nas fetnastu powoła zarząd, zarejstruje stowarzyszenie, i będziemy dalej robili sobie modele, troche gorzej z tymi garniturami bo w zasobach naszych strojów organizacyjnych taki element garderoby nie występuje.
Co do monotematycznego zajmowania się jakąś działalnością to to ma już nazwę medyczną.
ale ad rem:
Otóż Andrzej Ziober nawołuje od lat, nie dawajmy się traktować nie poważnie, przedstawiajmy własne osiągnięcia, nie nazywajcie tego co robimy, że „lepimy gluty”.
Potem mediach i w ogólnym odczuciu pokutuje pojęcie o niepoważnych facetach od modelików.
Stworzenie jednolitej organizacji mówiącej jednym głosem o tym, co robią ci niepoważni faceci i ich pasjach i ich ilości musi zaowocować zmianą postrzegania nas w społeczeństwie.
Nie tak daleko, bo wszak za naszą południową granicą ludzie mówią z dumą o sobie …jestem modelarzem… u nas takiego delikwenta traktuje się z pobłażaniem.
No cóż rozumiem ze spora ilość „lepi swoje gluty” po swojemu na półkę i nic nikomu do tego, ale spora ilość rusza się z domu, spotyka z takimi jak oni i tam ładuje akumulatory.
Przynależność do IPMS jest nieobowiązkowa, i nikt nikogo na siłę do przynależności nie namawia. Ale jak to u nas w polskim piekiełku bywa fajnie jest jak można sobie coś „podziobać”.
IPMS, wbrew temu o co oburza się SKYRAJDER, nie zamierza reprezentować nikogo kto tego nie pragnie. A pieniądze, jakie pieniądze do istnienia IPMS’u trzeba będzie dokładać nie ma, z czego czerpać korzyści.
Jak widzicie same straty, macie rację siedźcie w domu.
Ja już do jednego IPMS’u dokładam swoje składki i odwalam w nim społecznie trochę roboty (
społecznie to dziś to niepopularne zajęcie – cóż wyłazi ze mnie ciągle harcerstwo, ale z tego jak z modelarstwa się nie wyrasta). Jeśli ten Polski IPMS nie wypali i sytuacja pozostanie jak jest, na pewno nie będę miał jakiejś traumy z tego powodu.
Do władz IPMS Polska członkowie IPMS Świdnica się nie garną, podjęliśmy się „
społecznie” przeprowadzić rekrutacje i na razie ja realizujemy. A co będzie zobaczymy.