Co by temat nie odszedł w niepamięć,
wcześniej pokazywane manetki, rączki, dźwignie itp. zostały zapodkładowane i zostałem mile zaskoczony bo prawie nie było co poprawiać. Mało widowiskowy etap więc z nimi zobaczymy się przy okazji kolorków.
Żebym mógł się jakoś sensownie posunąć do przodu muszę skończyć widelec i próbnie zmontować wszystko do kupy co bym mógł na tej podstawie ustalić ile muszę opuścić przednią owiewkę a co za tym idzie przerobić wspornik podtrzymujący owiewkę. Jak już przerobię ten wspornik to będzie praktycznie wszystko przy ramie.
Ale jakoś niestety nie ciągnie mnie do tego widelca. Na klejących się oczach wieczorem po pracy jak już uda się położyć spać młodego staram się coś dłubnąć i wybieram sobie takie rzeczy które mnie za szybko nie zniechęcą.
I tak wypatrzyłem w ramie jeszcze jeden element którego w ramie made in Tamiya nie ma

mam na myśli tą poprzeczną blachę z otworami w tylnej części.
Wyciąłem sobie pasek polistyrenu 0,2mm, wytrasowałem otworki, wywiertełkowałem i pasek przykleiłem w stosownym miejscu

Dorobiłem też spawy.
Oprócz tego w tej kolejnej poprzeczce ponawiercałem otwory. Dwa podłużne i cztery malutkie w które zaparkuję śruby. Ten jeden podłużny znajdujący się w osi ramy był dość mocno upierdliwy bo wypada dokładnie na łączeniu połówek ramy. Trzy razy sklejałem ramę w tym miejscu. Widać jeszcze ślad łączenia choć jest wyszlifowany do gładkości. Mam nadzieję że zniknie po podkładzie.
Tak jak teraz patrzę na fotki to chyba jeszcze dorobię kilka spawów.
Oprócz tego złapałem się za przedni błotnik.
Wiadomo o co chodzi, dwie połówki

z imitacjami śrub

połówki się bierze i skleja

imitacje się nawierca i potem lekko ścina

błotnik się szlifuje co by zgubić ślad łączenia połówek

potem się obija, wyszczerbia ranty, podkładuje na szaro, na biało, robi ciapki maskolem i strzela kolorem ...
No a później się okazuje że się za szybko zrobiło bo przegapiło jeszcze coś

lewa strona jest dodatkowo popsuta

Musiał się złamać dość wcześnie bo na rożnych fotkach z rożnego okresu żywota R1 widać ułamanie.
Więc zacisnąłem ząbki i popsułem znów kolejny fragment pięknego modelu Tamki.
Błotnik po zmyciu i po zabiegu amputacji czeka na kolejne warstwy
