przez Jacek K » poniedziałek, 30 września 2013, 19:01
Zdecydowana większość detali silnika już na miejscu. Raczej nie będę już zagęszczał kabelków, rurek itp. Do dorobienia zostały zaczepy silnika do płata i zaczepy do obudowy gondoli (będą widoczne). Luźne przewody będą wprowadzone w skrzydło.
Nie mogę się doczekać jak zobaczę całość. Przemierzam się do Me262 z revella i jak patrzę na Twój silnik to mnie nachodzi ochota na zakup żywic do tego modelu. Tyle że to 72.
przez Jacek K » wtorek, 1 października 2013, 14:49
Mój silnik to nie żywica. Główne podzespoły są zestawowe a reszta dorabiana. W użyciu były druciki różnej średnicy, gumki, czarne ramki wyciągane nad płomieniem, linka plecionka 0,3 oraz główny budulec (mój ulubiony) blaszka z puszki po piwie
Przymierzyłem lewy silnik do wcześniej wyznaczonych portów. Wszystko wpasowało się ładnie na miejsce. Prawa gondola niestety nie należy do wygodnych w składaniu. Przekrój części do siebie nie pasuje i jest cała masa szlifowania jak na tak mały element. Płat pod lewy silnik musiałem uzupełnić i wyznaczyć miejsca mocowania. Tak to wygląda teraz:
przez Jacek K » niedziela, 6 października 2013, 17:36
Spasowałem wszystkie elementy klap i stateczników i lotek. Było i z tym odrobinę zabawy bo bez szlifowania zostawały za duże szpary. W wolniejszej chwili zrobiłem już bobki i trochę z nimi poeksperymentowałem. Trochę obić, łuszczącej się farby i brudu:
przez Jacek K » niedziela, 13 października 2013, 13:48
Troszkę podłubałem przy malowankach mojego schwalbe. Nie wybrałem łatwego malowania ale za to jest dość ciekawe. To pierwszy etap. Trzeba jeszcze pogrubić wszystkie te pręgi a przynajmniej jeszcze raz je cieniutko pociągnąć. Potem domalować wszystkie oznaczenia, które się da namalować, poprzecierać miejsca najbardziej narażone na zużycie, popudrować, filtry itd. Jeszcze masa roboty. Baza wyjściowa wygląda teraz tak:
przez Jacek K » środa, 16 października 2013, 20:13
Malowanek ciąg dalszy. Oznaczenia samolotu poszły na pierwszy rzut. Poprawione zostały pręgi na kadłubie i skrzydłach. Teraz SA bardziej widoczne i grubsze. A tutaj chciałem osiągnąć zróżnicowanie poszycia przez delikatne pogięcie blach
przez Jacek K » niedziela, 27 października 2013, 09:31
Zabrałem się za obicia i inne elementy świadczące o używaniu samolotu. Robię to jeszcze na etapie połysku na modelu. W ten sposób mogę wielokrotnie poprawiać i usuwać to co mi się nie podoba. Połysk to „olej” a wszystkie zabiegi potem są na bazie wody i pudrów, więc nie ma problemu jak coś nie wyjdzie. Najgorzej jest z przyleganiem pudrów, ale i na to znalazła się rada. Drugim etapem będą przebarwienia, wypłowienia powłoki. Teraz wygląda to tak : Spód jeszcze nie ruszony