P-47D-25-RE 'reaktywacja' Academy 1/48

Budujesz model, chcesz przedstawić relację z postępów w pracy, zastanawiasz się jak coś zrobić - to miejsce dla Ciebie.

Re: P-47D-25-RE 'reaktywacja' Academy 1/48

Postprzez Tomasz » niedziela, 4 stycznia 2009, 02:15

Z tym malowaniem na wzór myśliwców Luftwaffe to chyba chodziło o sposób malowania plamek na kadłubie. Zastosowane kolory były już jak najbardziej brytyjskie (Dark Green i Ocean Grey). Może po prostu uznawał taki kamuflaż za bardziej skuteczny?
Jeśli chodzi o genezę malowania polowych kamuflaży na samolotach 8 AF po wcześniejszej całkowitej rezygnacji z barw ochronnych, to była ona związana z planami przerzucenia alianckich jednostek lotniczych na lotniska we Francji zaraz po planowanej inwazji. W maju 1944 Supreme Headquarters Allied Expeditionary Force wydało zalecenie powtórnego naniesienia kamuflażu na samoloty pozostawione w kolorze metalu. Celem nie było lepsze kamuflowanie w powietrzu, a mniejsze rzucanie się w oczy samolotów zaparkowanych na lotniskach. W tym okresie nie wykluczano przerzucenia grup mysłiwskich VIII Fighter Command na kontynent i dlatego ich Thunderbolty i Mustangi otrzymały różne fantazyjne kamuflaże, choć oprócz dwóch wyjątków grupy te do końca wojny pozostały we wschodniej Anglii. Później przyszedł rozkaz namalowania słynnych pasów inwazyjnych, które całkowicie zrujnowały maskujący efekt kamuflaży. Większość grup porzuciła malowanie kamuflaży wraz z otrzymywaniem nowych samolotów, ale niektóre, jak 56FG, 78FG, 356FG czy 357FG kontynuowały praktykę kamuflowania samolotów jeszcze długo po D-Day. Właściwie we wszystkich tych grupach kamuflaż zaczął być traktowany jako wyróżnik kolorystyczny tak jak kolory nosów. Apogeum tej praktyki to oczywiście fantazyjne kamuflaże na P-47M z 56FG.
Tomek Gronczewski
http://www.pme.org.pl
Avatar użytkownika
Tomasz
 
Posty: 148
Dołączył(a): środa, 19 września 2007, 13:01

Reklama

Re: P-47D-25-RE 'reaktywacja' Academy 1/48

Postprzez greatgonzo » niedziela, 4 stycznia 2009, 02:31

Tak jest. Dodam tylko, że jednostki, które niekoniecznie miały być przerzucone na kontynent i tak miały być w znacznie większym stopniu wykorzystane do operacji przeciw celom naziemnym. W związku z tym zakładano znaczne obniżenie pułapu lotów ;o) i sensowne było kamuflowanie samolotów także do akcji.
Avatar użytkownika
greatgonzo
 
Posty: 4084
Dołączył(a): czwartek, 4 września 2008, 15:23
Lokalizacja: Giżycko

Re: P-47D-25-RE 'reaktywacja' Academy 1/48

Postprzez greatgonzo » wtorek, 6 stycznia 2009, 02:29

Dawno nie miałem takiej radości. Sesja malarska była spektakularnym postępem, a w dodatku przebiegała jak po maśle . Aerograf fukał jak nawiedzony. Pięć kolorów jeden po drugim bez mycia. Bardzo jestem ze sprzętu zadowolony :D .
Tę radość poprzedziły dwa dni szlifowania, drapania, szpachlowania … . Kiedy wziąłem do ręki zapodkładowany model, byłem pewien, że będzie to największa tragedia ever! To skutek oglądania go na wielokrotnie powiększonych zdjęciach w komputerze. Tymczasem przy Augenmass było zupełnie bez tragedii. Na ogół. Trochę poprawek się zachciało i tak zeszły te dwa dni. Parę drobiazgów odleciało przy tej okazji (szlifowanie przybrało zdecydowanie bardziej drastyczną formę niż to zakładałem). Największy drobiazg to prawy statecznik.
Preshading:
Obrazek
Skrzynka skarbów. Na wieczku klapki silnikowe. Wciąż trzeba pamiętać, by kontrolować ich numerację:
Obrazek
Amerykański kamuflaż ‘w płomienie’ sprawdza się w niektórych okolicznościach, choć na ogół to tylko w ‘chicken race’:
Obrazek
Się pomalowało:
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Avatar użytkownika
greatgonzo
 
Posty: 4084
Dołączył(a): czwartek, 4 września 2008, 15:23
Lokalizacja: Giżycko

Re: P-47D-25-RE 'reaktywacja' Academy 1/48

Postprzez greatgonzo » sobota, 10 stycznia 2009, 01:46

Niewiele mam zdjęć P&W z czasów wojny, a wyraźne chyba jedno. Osłony popychaczy zaworowych mnie interesują. Na tym jednym są czarne. Jakieś sprzeciwy?
Avatar użytkownika
greatgonzo
 
Posty: 4084
Dołączył(a): czwartek, 4 września 2008, 15:23
Lokalizacja: Giżycko

Re: P-47D-25-RE 'reaktywacja' Academy 1/48

Postprzez Gienek » sobota, 10 stycznia 2009, 14:19

Wiele mam zdjęć P&W. Rury osłonowe na wszystkich (z jednym wyjątkiem) są czarne. Rób czarne.
Avatar użytkownika
Gienek
 
Posty: 1385
Dołączył(a): środa, 19 września 2007, 12:24
Lokalizacja: Gdańsk

Re: P-47D-25-RE 'reaktywacja' Academy 1/48

Postprzez greatgonzo » sobota, 10 stycznia 2009, 16:03

Na kilku zdjęciach mam sebrne. Ale nie są to zdjęcia z epoki albo nie dotyczą silników eksploatowanych w samolotach.. Rozumiem, że mówisz o o fotkach z tamtych czasów, z jednostek użytkujących samolot?
Avatar użytkownika
greatgonzo
 
Posty: 4084
Dołączył(a): czwartek, 4 września 2008, 15:23
Lokalizacja: Giżycko

Re: P-47D-25-RE 'reaktywacja' Academy 1/48

Postprzez Gienek » sobota, 10 stycznia 2009, 16:47

Oczywiście Radku, że z epoki. Takich pełno znajdziesz w monografiach np. Kagero (jest wymiana silnika "na lotnisku" czy też leżący, urwany silnik po kraksie) czy też ML.
Zdjęcia P&W z okresu wojny są w monografiach F6, 7, 8F, B-26 czy P-61. Świetnie to widać też na oryginalnych filmach instruktażowych z lat 40' (niedawna seria w TV "Flight Check") w tym niektóre kolorowe!
Nie ma żadnych wątpliwości w tym temacie.
Zamieszczam jedno ze zdjęć dlatego, że bardzo je lubię (remont silnika P-47 w warunkach polowych):
Obrazek
Avatar użytkownika
Gienek
 
Posty: 1385
Dołączył(a): środa, 19 września 2007, 12:24
Lokalizacja: Gdańsk

Re: P-47D-25-RE 'reaktywacja' Academy 1/48

Postprzez greatgonzo » sobota, 10 stycznia 2009, 17:01

No i oczywiście musiałeś pokazać to jedno zdjęcie, które mam :( ;o) . Przyznaję ze wstydem, że nie przyszło mi do głowy popatrzeć na inne materiały, choćby do Hellcata. A fotkę też lubię.
Avatar użytkownika
greatgonzo
 
Posty: 4084
Dołączył(a): czwartek, 4 września 2008, 15:23
Lokalizacja: Giżycko

Re: P-47D-25-RE 'reaktywacja' Academy 1/48

Postprzez Gienek » sobota, 10 stycznia 2009, 18:29

Nic się nie smuć - poszukasz i znajdziesz. A na dobry początek wspomniane wyżej zdjęcie:
Obrazek
Avatar użytkownika
Gienek
 
Posty: 1385
Dołączył(a): środa, 19 września 2007, 12:24
Lokalizacja: Gdańsk

Re: P-47D-25-RE 'reaktywacja' Academy 1/48

Postprzez greatgonzo » poniedziałek, 12 stycznia 2009, 01:32

Chwyty powietrza do chłodnic. Trochę jakby duża kratka. Próbowałem z pończochami ale okazało się, ze krateczka wcale nie mniejsza.
Obrazek
Zaczyna się ujawniać moja interpretacja malowania spodu tego P-47.
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Avatar użytkownika
greatgonzo
 
Posty: 4084
Dołączył(a): czwartek, 4 września 2008, 15:23
Lokalizacja: Giżycko

Re: P-47D-25-RE 'reaktywacja' Academy 1/48

Postprzez siara1939 » poniedziałek, 12 stycznia 2009, 10:44

Piekne zdjecie:
Obrazek
:mrgreen:
Avatar użytkownika
siara1939

Korvettenkapitän PWM'u
 
Posty: 5061
Dołączył(a): sobota, 2 lutego 2008, 11:19

Re: P-47D-25-RE 'reaktywacja' Academy 1/48

Postprzez greatgonzo » piątek, 16 stycznia 2009, 01:28

Pochwała tyleż miła, co niespodziewana. Dzięki :D

Obrazek
Obrazek
Schwantzparada popychaczowa:
Obrazek
Tylna gwiazda Tamiya:
Obrazek
Przednia gwiazda Hasegawa (albo odwrotnie ). Kilka minut siedziałem z wirującym frezem nad osłonami popychaczy tej gwiazdy. Ostatecznie skroiłem. Zgrubnie jak widać :oops: . Mam nadzieję, że zniknie to za przewodami i popychaczami.
Obrazek
Gwiazda testowa:
Obrazek
Reszta:
Obrazek
Obrazek
Avatar użytkownika
greatgonzo
 
Posty: 4084
Dołączył(a): czwartek, 4 września 2008, 15:23
Lokalizacja: Giżycko

Re: P-47D-25-RE 'reaktywacja' Academy 1/48

Postprzez greatgonzo » niedziela, 25 stycznia 2009, 00:49

Montaż silnika miał kilka etapów. Pierwszy był dość rozbudowany. Najpierw przygotowałem sobie około trzydziestu klamerek w kształcie litery C tylko trochę bardziej płaskich. Potrzebne mi były by złapać ze sobą 18 par przewodów zapłonowych. Wiadomo – wystrzały w przestrzeń i inne formy gubienia. Klamerki te nakładałem na przewody, przesuwałem na miejsce i łapałem mikrokropelkami kleju CA. Zajęło to nieco czasu ale było fajnie i byłem pełen optymizmu. Nawet kiedy ułamał się jeden czy drugi przewód i trzeba było naprawiać. Potem poprawki malarskie i dokleiłem reduktor do gwiazdy. Klamerki przyklejone za wysoko sprawiały, że przewody w przedniej gwieździe układały się zgoła niepoważnie. Mimo to pomyślałem, że jakoś to będzie i zamocowałem przewody przedniej gwiazdy. Szybko przekonałem się, że wszystkie przewody wymagają otworków montażowych na przestrzał. To ułatwia klejenie. Mój optymizm był już niemal na wyczerpaniu po tym jak przy montowaniu przewodów do tylnej gwiazdy odkleiło się kilka klamerek i oderwało się kilka przewodów. Jeden musiałem wzmocnić dodatkowym patyczkiem jak szyną chirurgiczną. Przewód był za rozdzielaczem zapłonu i miałem nadzieję, że nie będzie widać. Wtedy pierwszy raz pomyślałem o rozpiżeniu całego tego ustrojstwa w diabły. Zostało jeszcze tylko kilka przewodów, kiedy złożony na wcisk silnik wyleciał mi z ręki i sfrunął na dywan. Gwiazdy rozpadły się wraz z częścią przewodów tylnej . Siedziałem z tym rozpadniętym silnikiem w ręce dziwnie wyprany z optymizmu (to co opisałem powyżej zabrało mi kilka modelarskich dni) i zastanawiałem się czy naprawiać jak jest, czy roz… to w diabły. Oderwałem reduktor i pourywałem wszystkie przewody. Niektóre siedziały jak…. Ta zbożna czynność przywróciła mi optymizm i zacząłem planować na nowo.

Ogólnie pomysł z pręcikami w roli przewodów okazał się dość słaby. Byłoby OK., gdyby wszystko wyszło za pierwszym razem. W moim przypadku - odpada. No i pozostaje problem nierównych przekrojów. Niby każdy kolejny pręcik jest prawie identyczny ale przy 38 odcinkach wychodzi na końcu, że najcieńszy ma dwa razy mniejszą średnicę niż najgrubszy.

Teraz postanowiłem zastosować żyłkę, ze względu na jej chęć współpracy z klejem CA, a klamerki ceowe zastąpiłem zamkniętymi ogniwkami. Ich produkcja była tylko odrobinę bardziej pracochłonna, za to montaż dużo prostszy i pewniejszy. Ponowne wiercenie w kolektorze przewodów odrzuciłem. Żyłki podkleiłem od spodu. Nie miałem już siły do napraw, a te były by nieuniknione przy nagromadzeniu różnych materiałów w tym kolektorze (kolektor, stare pręciki, klej).
Ponowny montaż poszedł już sprawnie i bez niespodzianek. Przy przewlekaniu żyłek, przez ponownie wywiercone otwory pomagałem sobie różnymi narzędziami. Przydatna okazała się prowadniczka wycięta w paznokciu lewego palca wskazującego.
Wszystkie te przejścia, poparte oczywiście licznymi otarciami farby i koniecznością wielokrotnych zaprawek, wyleczyły mnie ze szczególnych ambicji co do malowania silnika.

Na pierwszej fotce kilka gadżetów pomocnych przy próbach malarskich. Ułożone są na bardzo przydatnym obrotowym stoliku malarskim. Pozostałe fotki to prawie gotowy, jeszcze lepki, P&W R-2800-59 z niezbyt popularnym dwułopatowym śmigłem Hamilton Standard.

Obrazek

Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Ostatnio edytowano środa, 28 stycznia 2009, 00:10 przez greatgonzo, łącznie edytowano 1 raz
Avatar użytkownika
greatgonzo
 
Posty: 4084
Dołączył(a): czwartek, 4 września 2008, 15:23
Lokalizacja: Giżycko

Re: P-47D-25-RE 'reaktywacja' Academy 1/48

Postprzez fragles » niedziela, 25 stycznia 2009, 01:56

Całkiem nieźle to wygląda. Co to za żyłka, grubość? Jakaś taka miękka, skoro dała się w takie małe łuki giąć.
Żyłkę przewlekałeś już pomalowaną? Czym malowana (farba + pędzel, czy pisak barwny)?

Upierdliwe pytania, co nie? ;o)
Franciszek Gleszyński - fra-gles
Avatar użytkownika
fragles
 
Posty: 1610
Dołączył(a): środa, 19 września 2007, 12:48
Lokalizacja: Rzeszów

Re: P-47D-25-RE 'reaktywacja' Academy 1/48

Postprzez Kuba P. » niedziela, 25 stycznia 2009, 02:06

Fajnie, ale może następnym razem spróbuj cienkiej cyny do robienia takich przewodów. Formuje się plastycznie, klei idealnie, maluje bardzo dobrze. Oszczędzisz wiele czasu.
Avatar użytkownika
Kuba P.
 
Posty: 9398
Dołączył(a): sobota, 10 listopada 2007, 23:07
Lokalizacja: Warszawa/Wodzisław Śl.

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Lotnictwo - warsztat

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 30 gości