Odebrałem dziś kliszę z naświetlarni i z ogromną ulgą stwierdziłem, że problemy z Corelem nie odbiły się w żaden sposób na jakości rysunku. Powoli będę mógł się brać za trawienie.
Co do wspomnianych wyżej sposobów trawienia z pominięciem kliszy - polega to bodaj na wprasowywaniu rozgrzanym żelazkiem wydrukowanej na laserówce maski bezpośrednio na blachę (o ile dobrze pamiętam). Duże elementy wychodzą podobno całkiem dobrze, choć sam tego nie próbowałem. Przy drobnych detalach klisza jest bezkonkurencyjna.
Ufok daje porównanie jakiej wielkości jest tablica przyrządów:

Zegary w dużym powiększeniu wyglądają tak:

Nie ma mowy by rysunek z kliszy przenieść na blachę z zachowaniem tak dużej precyzji. W warunkach domowych podobno granicą dokładności jest 0,1 mm. Te wszystkie wskazówki i cyferki są praktycznie niewidoczne gołym okiem, zrobiłem je tylko dla zabawy. Gdyby nie bardzo silne makro nikt nie zauważyłby takich drobiazgów w tablicy przyrządów
