Co do stanu oszklenia muzealnego IŁ-a - wygląda to tak:

Krótko mówiąc brud, zmatowienia i zblaknięcia, od zewnątrz praktycznie nic nie widać. Paprochy oczywiście musiałem pousuwać, bo podświetlane lampą błyskową były perfekcyjnie widoczne na zdjęciach ;)
Agalant - z tym arcydziełem to bym jeszcze poczekał. Cieszę się, że moje zmagania się podobają, to bardzo motywujące, ale wciąż jest duże prawdopodobieństwo, iż cała impreza zakończy się arcyklapą ;) Wybrałem dość ryzykowny sposób rozwiązania kwestii poszycia i jeszcze wszystko mogę spaprać.


















