O ile dobrze pamiętam z green stufa. No właśnie Slash mnie takie malowanie od szablonów nie kręci. Niby idealne kształty tak samo jak w Hanomagach do takich celów ,ale to nie dla mnie.
Może i mam mieszane odczucia, ale jak dotychczas mnie się Stag podoba. Odnośnie plam to zdecydowanie jestem za czarnymi plamami, przynajmniej jeżeli chodzi o nowozelandczyków.
Namalowałem brązowo-ziemiste plamy. Użyłem Tamiya XF-52+XF-57. Miałem do wyboru jeszcze czarne plamy ,ale jakoś mi nie pasowały i brąz bardziej mi się podoba. Następnie pokryłem model cienką warstwą błyszczącego lakieru. Uzyskałem taką satynową powierzchnię bardzo ułatwiającą pracę na dalszych etapach z olejami. Kalki położyłem przy pomocy preparatu Gunze Mr. Mark Softer. Kalki bardzo dobrze "wgryzły" się w powierzchnie w końcu to produkt Cartografu. Wybrałem ozaczenia dla "Kiwi" z frontu włoskiego. Będzie można fajnie przykurzyć pojazd. Kolejnym etapem było filtrowanie modelu w celu złagodzenia przejść między kolorami i nadaniu pastelowej bazie ciemniejszego odcienia. Olejne farby dla artystów rozcieńzcałem terpentyną balsamiczną w stosunki 1:10. Kolory jakich użyłem to burnt umber , zieleń cynobrowwa jasna. Taką transparentną mieszankę nakładałem dużym płaskim pędzlem. Najpierw zieleń ,potem brąz i na końcu mieszankę z tych dwóch farb ,czyli taką powiedzmy oliwkę. Poczekam ,aż całość dobrze wyschnie i fabry się "przegryzą". Już na tym etapie baza się nieco zmieniła. Nie chciałem aby zbytnio ściemniała już na początku prac bo z olejami to jeszcze nie koniec ,ale o tym w następnym odcinku.
Byłem za czarnym kamo, chociaż nie mam żadnych materiałów w malowaniu z tym kolorem. Posiadam tylko dwa malunki w czarny deseń ale do wersji MK. I i II, więc Ci ich nie podsyłałem. Stwierdzam jednak, że Twoja opcja z brązem jest świetna. Bardzo fajnie Ci to wyszło. Jestem ciekawy jak "przyciemnisz" malowanie. Co do tempa to fakt - błyskawica.
Pierwszy post w 2012 więc wszystkiego najlepszego w nowym roku. Dzęki dzięki za opinie. Tempo było ekspresowe bo miałem dużo wolnego czasu ,ale od jutra trzeba wrócić do rzeczywistości i najprędzej podłubię coś w weekend. Tym czasem wykonałem wash na modelu. Kiedyś kupiłem gotowy wash Miga świetny produkt. Mam go już ponad 2 może 3 lata i jeszcze na 5 wystarczy. bardzo ułatwia życie nie musimy za każdym razem od nowa mieszać farb po prostu otwieramy buteleczkę i już. Konsystencja ideanie penetruje zagłębienia. Po washu odstawiłem model do dokładnego wyschnięcia ,aby wejść z olejami. Pokryłem model kropeczkami z olejnych farb widocznych na fotografi. Potem zgodnie z kierunkiem spływania wody na rzeczywistym pojeździe rozprowadzałem plamki dużym płaskim pędzlem lekko nasączynym w terpentynie. Za każdym razem po zmoczeniu dobrze jest odsączyć nadmiar rozpuszczalnika w papierowym ręczniku. Uzyskałem przebarwienia na powierzchni i lekkie zacieki. "Biedronkę" powtarzałem 3 krotnie. Teraz punktowo będę rozcierał pojedyńcze kropeczki tworząc zacieki z konkretnych miejsc np. nity Zapomniałem dodać ,że przymocowałem model klejem CA do puszki po farbie. Bardzo ułatwia to operowanie modelem na dalszych etapach prac. Kurde przekręciło mi 3 ostatnie zdjęcia :/
Najpierw nieco przykurzyłem model akrylem Buff i Flat earth. Uzyskałem bazę pod dalsze brudzenie. Kilka słów o brudzeniu. Pojazd miał być raczej mocniej przykurzony niż ubłocony w końcu jeździł po słonecznej Itali. Użyłem jako bazę pod pigmenty kredki/szminki Tamiya. W jeszcze wilgotne markerowe błoto wklepywałem pigmenty Vallejo. Wybrałem 2 odcienie ,które dodarkowo mieszałem ze sobą uzyskałem 3 odcień. W ten sposób uzyskałem resztki zaschniętego błota. W celu utrwalenia pigmentów zalałem model terepentyną balsamiczną. Na tym etapie wspomagałem się suszarką do włosów z funkcją zimnego powietrza ,aby równo wyschło. Czasami mogą powstać brzydkie zacieki i właśnie suszarka temu zapobiega. Domalowałem kilka plam po paliwie akrylem Tamiya smoke na kole i płycie silnikowej. W magazynku znalazłem kilka żywicznych dodatków. Głównie jakieś skrzynki itp. Zobaczymy co z tego wykorzystam.
Przed chwilą dodałem jeszcze trochę brudu w bieżnik jak radziłeś i wygląda fajniej. Podziękował za radę. Spiton z jedenej strony fajny pomysł ,ale z drugiej sam nie wiem. Muszę obadać jak to wygląda w jakiś terenowych autach. O teraz Dakar leci obadam jak tam gumy zajeżdzają.
Spiton ma rację. Powinieneś troszkę pofatygować ogumienie i to nie tylko skrajne kostki. Po za tym dodał bym odrobinę brudu między kostki bieżnika, tak żeby te przestrzenie wypełnić. Tam często zbiera się i zasycha błoto. Sam jeżdżę terenówką i czasem mam okazję to obserwować.