By uzyskać ciemniejszy trzon śmigła wcierałem weń odpowiedni metalizer Humbrola. Potem mieszając ten metalizer z czerwonawą patyną usiłowałem uzyskac efekt zaolejenia w okoliczch śrubunku. Dopiero kiedy 'wycisnąłem' wszystko z tej mieszanki i stwierdziłem, że potrzebuję większego kontrastu dodałem do niej nieco czerni. Później użyłem rozpuszczalnika by przetrzeć śruby i tym samym wyciągnąć je na wierzch. Na koniec pędzelkiem o trzech włoskach naniosłem trochę jasnego metalizera na śruby by uzyskać na nich agrsywniejsze bliki światła. OK, tu i tam naruszałem ten porządek poprawiając i korygując. Idea jest taka by na pierwszy rzut oka śmigło dzieliło się na jasny kołpak i ciemniejszy trzon z mrugającymi tu i tam śrubami. Na drugi, bardziej dociekliwy, rzut oka mają się pojawić olejowe zabrudzenia z pojawiającą się tu i ówdzie brudnobrązową poświatą. Nie musicie mi wierzyć, że coś z tego wyszło. Ale opisałem to bo sfotografować ten efekt ... ech. Taka wizualizacja nie różni się wcale dramatycznie od zwykłego pyknięcia czarnym. Ale ja lubię się tak pobawić.

Z Gienkiem ustaliliśmy kiedyś, że wnęki podwozia nie były szczególnie czyste. Brud i zacieki na pokrywach kontrastują mniej lub bardziej w zależności od oświetlenia. Efekt ulegnie jeszcze zmianie po lakierze i być może potrzebna jeszcze będzie korekta.

To warsztat wykorzystany przy ostatnich pracach. Farby mieszam i rozcieńczam na paletkach.

Ich ilość na pędzlu kontroluję przy pomocy lewej dłoni albowiem jestem praworęczny. Lewa dłoń jest do tego celu bardzo przydatna ponieważ zawsze jest pod ręką.
